Bakhita została nazwana przez Jana Pawła II "siostrą uniwersalną". Papież Franciszek w 2015 roku ogłosił jej liturgiczne wspomnienie, 8 lutego, Międzynarodowym Dniem Modlitwy i Refleksji nt. Walki z Handlem Ludźmi.
Urodziła się najprawdopodobniej w 1869 roku. Imię "Bakhita" nie jest imieniem nadanym jej przez rodziców. Kiedy miała siedem lat, arabscy handlarze porwali ją z domu rodzinnego i sprzedali do niewoli. Mała Sudanka doznała takiego szoku, że zapomniała nawet własnego imienia. Przerażenie doznane w dniu, gdy ją porwano spowodowało częściową utratę pamięci. Porywacze nadali jej nowe imię wołając na nią szyderczo "Bakhita", co po arabsku znaczy "szczęśliwa", "szczęściara".
Kilkakrotnie sprzedawana i odsprzedawana w drodze ku El Obeid i w Chartumie, w ciągu 10 lat doświadczenia udręki niewolnictwa poznała, czym są upokorzenia fizyczne i moralne. Właściciele chłostali ją za najmniejsze przewinienia. Okrutną pamiątką z niewoli pozostał tatuaż. Wycinano go brzytwą na ciele niewolnic, a świeże rany zasypywano solą. Ofiary mdlały z bólu. Nadzieja na odmianę losu pojawiła się z chwilą, gdy młodą niewolnicę zakupił w Chartumie włoski konsul Callisto Legnani. Bakhita po raz pierwszy od dnia porwania doświadczyła, że ktoś traktuje ją po ludzku. Spostrzegła z ulgą, że nikt z tych, co jej rozkazują, nie używa bicza. Co więcej, traktuje się ją teraz z ujmującą serdecznością. W domu pana Legnani Bakhita poznała spokój, życzliwość i chwile radości, mimo iż stale tęskniła za własną, na zawsze utraconą rodziną.
Kiedy konsula odwołano z Sudanu z powodu trudnej sytuacji politycznej, Bakhita wraz z nim trafiła do Włoch. Na jej prośbę konsul zabrał ze sobą też innego Sudańczyka, którego wykupił z niewolnictwa. Bakhita zamieszkała w okolicach Wenecji. Kiedy państwu Lagnani urodziła się córka Mimmina, Bakhita stała się jej niańką i przyjaciółką.
Na czas jednego z wyjazdów służbowych konsul - za namową ich administratora, Illuminato Checchini – powierzył Bakhitę i swą córkę Mimminę siostrom Kanosjankom w Wenecji. W tym czasie Mimmina i Bakhita zostały powierzone Siostrom Kanosjankom. To tutaj ta młoda Afrykanka poprosiła o pomoc w poznaniu tego Boga, którego od dziecka "odczuwała w sercu nie wiedząc, kim On jest". Po kilku miesiącach katechumenatu, w wieku 21 lat, 9.01.1890 roku przyjęła sakramenty inicjacji chrześcijańskiej: chrzest, bierzmowanie i Eucharystię, a także nowe imię, Józefina. Tego dnia nie wiedziała jak wyrazić swoją radość. Jej wielkie i wyraziste oczy błyszczały ujawniając intensywne wzruszenie. Widziano jak często całowała chrzcielnicę i mówiła: "tutaj stałam się córką Boga!" Kiedy pani Lagnani wróciła z Afryki, aby zabrać córkę i Bakhitę, ta ostatnia, zdecydowanie i niezwykle odważnie, okazała wolę pozostania oraz służenia temu Bogu, który okazał jej wiele dowodów swojej miłości. Jako osoba pełnoletnia, młoda Afrykanka mogła się cieszyć wolnością działania, zapewnioną przez prawo włoskie. Bakhita pozostała w katechumenacie, gdzie stopniowo rozpoznawała swoje powołanie do życia zakonnego, całkowicie oddanego Panu Bogu.
8 grudnia 1896 r. Józefina Bakhita złożyła śluby zakonne, a 10.08.1927 roku profesję wieczystą. Została konsekrowana na zawsze swemu Bogu, którego wzywała słodkim wyrażeniem: "mój Pan!". Przez wieczystą profesję zakonną stała się w pełni duchową córką św. Magdaleny di Canossa.
Przez ponad pięćdziesiąt lat "czarna" siostra wykonywała różne prace w domu w Schio: była tam kucharką, praczką, szwaczką, zakrystianką i furtianką. Kiedy się oddała posłudze furtianki, jej czarne ręce głaskały głowy dzieci uczęszczających do szkoły kanosjańskiej. Jej ciepły głos o specyficznej dla Afrykańczyków modulacji podobał się dzieciom, a ubogim i cierpiącym, którzy pukali do drzwi furty, dodawał otuchy.
Jej pokora, prostota i ujmujący uśmiech na twarzy, zdobyły serca mieszkańców Schio, którzy mówili o niej: nasza ciemnoskóra matka. Współsiostry szanowały ją za jej niezmienną łagodność i słodycz, za serdeczną dobroć oraz głębokie pragnienie, by dać poznać innym Jezusa. Nadeszła starość, a z nią długa, bolesna choroba. Jednakże Bakhita wciąż świadczyła o wierze, dobroci i chrześcijańskiej nadziei. Temu, kto ją odwiedzał i pytał, jak się czuje, odpowiadała z uśmiechem "Tak, jak chce tego Pan Bóg".
W momencie agonii jeszcze raz przeżywała straszliwe dni niewolnictwa i kilkakrotnie błagała pielęgniarkę, która była przy niej: "poszerz mi łańcuchy, są ciężkie!". To Najświętsza Maryja Panna wyzwoliła ją z udręk. Jej ostatnie słowa brzmiały: "Madonna! Madonna!", podczas, gdy jej uśmiech świadczył o spotkaniu z Matką Zbawiciela. Józefina Bakhita odeszła do Pana 8 lutego 1947 roku w domu w Schio, otoczona wspólnotą, pogrążoną w płaczu i w modlitwie. Bardzo szybko pod domem zebrał się tłum ludzi, by po raz ostatni zobaczyć ich "świętą Matkę Czarnuszkę" oraz by ją uprosić o wstawiennictwo w niebie.
Proces kanonizacyjny rozpoczął się po niemal trzydziestu latach od jej śmierci, a 1.12.1978 roku Kościół ogłosił dekret o heroiczności jej cnót. Opatrzność Boża prowadziła tę niewolnicę poprzez niezliczone i nieopisane cierpienia, ku ludzkiej wolności i ku wolności w wierze, aż do poświęcenia całego życia Bogu dla Jego królestwa. 17.05.1992 roku Bakhita została beatyfikowana przez Jana Pawła II, a 1.10.2000 roku ogłoszona świętą.
Jej historia zainspirowała Benedykta XVI do przywołania jej postaci w encyklice "Spe salvi", poświęconej chrześcijańskiej nadziei. Papież napisał: "Teraz miała nadzieję – już nie nikłą nadzieję na znalezienie panów mniej okrutnych, ale wielką nadzieję: jestem do końca kochana i cokolwiek się zdarzy, jestem oczekiwana przez tę Miłość. A zatem moje życie jest dobre. Przez poznanie tej nadziei została odkupiona, nie czuła się już niewolnicą, ale wolną córką Boga";. Papież wspominał też o Bakhicie w wywiadzie "Światłość świata", gdy odpowiadał na pytanie "Jakie filmy lubi Wasza Świątobliwość?": "Jest bardzo piękny film o świętej Józefinie Bakhicie, Afrykance" – odpowiedział.
Historia Bakhity wraca w kontekście narastającego w świecie procederu handlu ludźmi. W homilii wygłoszonej podczas kanonizacji, Jan Paweł II podkreślał: "W dzisiejszym świecie tysiące kobiet nadal pada ofiarą niesprawiedliwości, nawet w rozwiniętych, nowoczesnych społeczeństwach. W św. Józefinie Bakhicie dostrzegamy wspaniałą rzeczniczkę prawdziwej emancypacji. Historia jej życia nie skłania do biernego oporu, ale budzi zdecydowaną wolę skutecznego działania w celu uwolnienia dziewcząt i kobiet od ucisku i przemocy oraz przywrócenia im godności, tak aby mogły w pełni korzystać ze swoich praw". Tę papieską myśl od 2011 roku podejmuje w Polsce Sieć Bakhita do Spraw Przeciwdziałania i Pomocy Ofiarom Współczesnych Form Niewolnictwa przy Konferencji Wyższych Przełożonych Żeńskich Zgromadzeń Zakonnych.